Większość adresów Bitcoin jest teraz pod wodą

$MCADE Przedsprzedaż już trwa!
$MCADE Przedsprzedaż już trwa!

Większość adresów Bitcoin jest teraz pod wodą

By Dan Ashmore - Przeczytasz w minutę

Bitcoin jest jedną z najszybciej rozwijających się klas aktywów w historii.

Kryptowaluta sprzedawana za ułamki grosza 14 lat temu, w zeszłym roku poszybowała aż do poziomu 69,000 USD.

To właśnie w tym kontekście skandalicznych zysków pokazuje, jak niezwykłe jest to, że większość podaży Bitcoina przynosi teraz straty. Porównując obecną cenę Bitcoina do ceny, po której ostatnio poruszały się monety w obrębie każdego adresu, tylko 49,4% adresów notuje zyski.

         

Pomijając kilka krótkich wizyt poniżej 50% we wrześniu, oznacza to pierwszy raz od COVID-paniki z marca 2020 roku, że większość adresów Bitcoin była na czerwono.

Ludzkie emocje

Być może jest to lekcja na temat FOMO.

To oszałamiające, jak wiele pieniędzy wylało się na rynki kryptowalutowe podczas pandemii, a kryptowaluty stale rezydują w relacjach medialnych, czatach Zoom i świadomości głównego nurtu, a większość z nich znajduje się teraz pod wodą.

Powiększenie do momentu powstania Bitcoina w 2010 roku pokazuje, jak cena naprawdę wzrosła w ostatnich latach – jak również liczba adresów pozostających na plusie spadła po tym, jak muzyka przestała grać.

         

Nie pokazuje nam to tak naprawdę niczego, czego już nie wiemy, ale mimo to pomyślałem, że podkreśla to dość brutalny rynek niedźwiedzia. Patrząc wstecz na bessę z 2018 roku, dno zostało osiągnięte, gdy adresy w zysku zanurzyły się poniżej 40%.

W marcu 2020 roku, choć jest to skrajnie nietypowy miesiąc, biorąc pod uwagę, że był to czas, kiedy COVID naprawdę się pojawił, zanurzyliśmy się poniżej 45%.

W tym kontekście mamy tu jeszcze trochę do zrobienia. Ale jaki dokładnie jest ten kontekst? Właściwie uważam, że metryki z poprzednich zim kryptowalutowych są tutaj w dużej mierze nieistotne. Kryptowaluty zbyt mocno ewoluowały, by można było je już porównywać do tamtych czasów, gdy płynność była tak znikoma, a Bitcoin ograniczał się do odległych zakątków internetu. Nie było to aktywo finansowe głównego nurtu, dlatego jestem niezdecydowany, by wyciągać zbyt wiele z badania tych okresów.

Po drugie, poprzednie cykle nie wystąpiły w połączeniu z rynkiem niedźwiedzia we wszystkich aktywach finansowych. Rynek akcji odnotowuje niepowstrzymane zyski od 2009 roku, który był rokiem, w którym Satoshi Nakamoto zasadniczo wymyślił kryptowaluty, publikując białą księgę Bitcoina.

Pozwól mi zatem wyrazić się bardzo jasno: kryptowaluty nigdy nie istniały, gdy na rynku panowała szersza niedźwiedzia lub – ośmielę się powiedzieć – recesja. Mając to na uwadze, porównania do poprzednich cykli muszą być dokonywane ostrożnie. Nie chodzi o to, by po prostu czekać na nieuchronne odbicie.

Może właśnie tak się stanie. Kto wie – ale chodzi mi o to, że taki ślepy optymizm jest źle ulokowany. To jest bezprecedensowe środowisko dla kryptowalut.

A więcej adresów niż strat pokazuje, jak daleko spadliśmy.